To nie jest tylko historia jednego eurowizyjnego hitu. Baby Lasagna, czyli Marko Purišić, zbudował projekt, który łączy metalową energię, elektronikę i wyrazisty sceniczny charakter z bardzo prostym celem: zostawiać po sobie mocny refren i równie mocny koncert. W tym tekście rozkładam ten fenomen na czynniki pierwsze, pokazuję, skąd wziął się jego sukces, jak brzmi jego muzyka i co dziś naprawdę warto o nim wiedzieć.
Najważniejsze fakty o projekcie Marka Purišicia
- To chorwacki projekt zbudowany wokół Marka Purišicia, który łączy metal, elektronikę i etno.
- Przełomem było „Rim Tim Tagi Dim”, z którym artysta zajął 2. miejsce na Eurowizji 2024 i zdobył 547 punktów.
- Debiutancki album „DMNS & Mosquitoes” ukazał się 7 lutego 2025 roku.
- W 2025 pojawił się też wspólny numer „#eurodab” z Käärijä, a w 2026 projekt promuje singiel „Sedated”.
- W aktualnej trasie koncertowej pojawiają się także polskie miasta: Poznań, Warszawa i Kraków.
Skąd wziął się projekt Marka Purišicia
Marko Purišić pochodzi z Umagu i od początku traktował ten projekt jako sposób na wydawanie dokładnie takich piosenek, jakie chciał tworzyć. Z mojego punktu widzenia to ważne, bo od razu ustawia całą historię inaczej: nie mamy tu wokalisty dopasowanego do gotowego szablonu, tylko autora, który buduje własny język od podstaw. Na pierwszy plan wychodzą żart, autoironia i energia, ale pod spodem siedzą tematy mniej lekkie, związane z napięciem współczesnego życia, presją i pęknięciem między scenicznym luzem a wewnętrznym niepokojem.
Taki układ działa, bo nie próbuje udawać powagi na siłę. Artysta daje publiczności łatwy wejściowy haczyk, a dopiero potem dokłada drugie dno. Właśnie ten kontrast sprawił, że projekt szybko przestał być ciekawostką, a zaczął wyglądać jak pełnoprawna marka artystyczna. To prowadzi wprost do momentu, w którym trafił na największą scenę konkursową.

Dlaczego eurowizyjny przełom nie był przypadkiem
Sukces tego projektu nie wziął się znikąd. Najpierw był wyraźny triumf w chorwackiej selekcji Dora 2024, gdzie utwór zdobył 321 punktów, a drugi w kolejności start skończył z 82 punktami. Taka przewaga pokazuje, że to nie był przypadkowy strzał, tylko numer, który już na poziomie krajowym miał czytelną tożsamość i bardzo mocny refren.
Potem przyszła Malmö Arena i wynik, który dla Chorwacji był historyczny: 2. miejsce na Eurowizji 2024, 547 punktów i zwycięstwo w głosowaniu publiczności. To ważne, bo publiczność zwykle nie nagradza wyłącznie efektu „wow”. Musi zadziałać piosenka, obraz sceniczny i emocja, którą da się odczytać w kilka sekund. Tu wszystko się złożyło: wyrazisty hook, prosty komunikat o młodym człowieku opuszczającym dom, rytm, który od razu podnosi napięcie, i staging, który nie przeszkadzał utworowi, tylko go wzmacniał.Patrząc redakcyjnie, widzę w tym jeszcze jedną rzecz: utwór był na tyle chwytliwy, by zdobyć masową uwagę, ale na tyle charakterystyczny, by nie zniknąć po jednym sezonie konkursowym. Skoro wiemy już, dlaczego zadziałał sam przełom, czas spojrzeć na to, co w tym projekcie jest najważniejsze od strony brzmienia.
Co słychać w jego muzyce i dlaczego to działa na żywo
Sam projekt opisuje się dziś jako mieszankę nowoczesnego metalu, elektroniki i etno. Dla słuchacza brzmi to jak szeroka etykieta, ale w praktyce chodzi o bardzo konkretną kombinację elementów, które dobrze pracują na streamie, jeszcze lepiej na festiwalu i najlepiej w dużej sali.
| Element | Co wnosi | Dlaczego działa |
|---|---|---|
| Metalowy rdzeń | Ciężkie gitary, mocny atak perkusji i bardziej agresywny puls | Buduje energię, której nie daje zwykły pop i od razu odróżnia projekt od konkursowej średniej |
| Elektronika | Synthy, precyzyjny beat i wyraźna rytmiczna linia | Porządkuje aranżację i pomaga utrzymać utwór w ryzach na dużej scenie |
| Etno i regionalne akcenty | Nawiązania do południowoeuropejskiego kolorytu bez dosłownego folkloru | Dają własną tożsamość, dzięki czemu muzyka nie brzmi jak kolejny eksportowany produkt z tego samego szablonu |
| Humor i autoironia | Lekki ton na powierzchni, mocniejsze znaczenie pod spodem | Obniżają barierę wejścia i sprawiają, że słuchacz szybciej zapamiętuje refren |
| Konstrukcja koncertowa | Wyraźne przejścia, momenty zbiorowego śpiewania i czytelny drop, czyli punkt, w którym muzyka nagle „otwiera się” bardziej | Na żywo utwory brzmią większe niż w samym streamie i łatwiej niosą publiczność |
Z perspektywy produkcji najbardziej przekonuje mnie to, że nic tu nie jest przypadkowe. Ten materiał jest zbudowany tak, by pracował w refrenie, ale nie rozlewał się w chaosie. To ważna lekcja dla każdego, kto obserwuje scenę alternatywną i festiwalową: mocny utwór nie musi być skomplikowany, ale musi mieć czytelny rdzeń. Z tego punktu już tylko krok do katalogu, który rozwinął ten pomysł poza jeden przebój.
Od singla do albumu i dalszego etapu
Debiutancki album „DMNS & Mosquitoes” ukazał się 7 lutego 2025 roku i zamknął projekt w dużo pełniejszej formie. To płyta złożona z 14 utworów i trwająca 37 minut, więc nie ma w niej wrażenia rozwleczonego materiału. Dla mnie to dobry znak, bo pokazuje, że ten artysta nie próbuje jedynie dokleić kilku numerów do jednego wiralowego strzału, ale układa własny świat brzmieniowy.
| Rok | Co się wydarzyło | Co to mówi o projekcie |
|---|---|---|
| 2024 | „Rim Tim Tagi Dim” i sukces na Eurowizji | Projekt przestał być lokalny i stał się rozpoznawalny w całej Europie |
| 2025 | Debiutancki album „DMNS & Mosquitoes” oraz wspólny numer „#eurodab” z Käärijä | Pokazał, że potrafi wyjść poza jeden hit i wejść w dialog z innymi eurowizyjnymi nazwiskami |
| 2026 | Singiel „Sedated” i trasa „End the Party Tour” | Widać cięższy, bardziej koncertowy kierunek, który nie opiera się już wyłącznie na nostalgii po konkursie |
Współpraca z Käärijä była ruchiem sprytnym, ale nie tanim. Zamiast prostego odcinania kuponów od Eurowizji, dostałem dwie wyraziste osobowości, które spotkały się na wspólnym gruncie estetycznym. To ważne, bo wielu artystów po takim wystrzale zostaje zakładnikiem jednego utworu. Tu tego nie widać. Widać raczej świadome przejście do etapu, w którym katalog zaczyna być ważniejszy niż sam viraliowy start. I właśnie dlatego ten projekt ma znaczenie także dla polskiej publiczności.
Dlaczego ten projekt jest ważny także dla polskiej publiczności
W Polsce ten temat jest ciekawy nie tylko dlatego, że mówimy o głośnym nazwisku z Eurowizji. Na aktualnej trasie koncertowej pojawiają się trzy polskie miasta: 29 listopada 2026 w Poznaniu, 30 listopada 2026 w Warszawie i 1 grudnia 2026 w Krakowie. To dobry sygnał, bo pokazuje, że artysta nie traktuje naszego rynku marginalnie, tylko włącza go w normalny obieg europejskiej trasy.
| Miasto | Data | Miejsce |
|---|---|---|
| Poznań | 29 listopada 2026 | Tama |
| Warszawa | 30 listopada 2026 | Palladium |
| Kraków | 1 grudnia 2026 | Kwadrat |
To też dobry przykład tego, jak działa współczesna scena po dużym konkursie. Sam singiel potrafi otworzyć drzwi, ale dopiero regularna obecność na koncertach pokazuje, czy za marką stoi trwały format. W przypadku Marka Purišicia widać właśnie ten drugi wariant. Jeśli ktoś zna go tylko z jednego eurowizyjnego refrenu, polskie daty trasy są najlepszym powodem, żeby spojrzeć szerzej na jego repertuar i zobaczyć, jak ten materiał zachowuje się na żywo.
Na co patrzeć, żeby zrozumieć kolejny ruch tego projektu
- Na proporcję między cięższymi gitarami a elektroniką, bo to ona pokaże, czy projekt idzie bardziej w stronę metalu, czy zostaje przy hybrydzie.
- Na to, jak zmieniają się refreny, bo u tego artysty hook jest ważniejszy niż dekoracja.
- Na wersje koncertowe, bo właśnie tam najlepiej widać, czy utwór ma prawdziwą nośność, czy tylko internetową chwilę.
- Na język tekstów, bo humor i autoironia są tu tylko pierwszą warstwą, a nie jedyną treścią.
- Na zestaw utworów w setliście, bo układ koncertu zdradza więcej o kierunku artystycznym niż pojedynczy singiel.
Jeśli mam wskazać jedną rzecz, której nie wolno przeoczyć, to właśnie scenę. W przypadku Marka Purišicia płyta, singiel i występ są trzema różnymi poziomami tej samej historii, a dopiero razem pokazują, dlaczego ten artysta nie jest jedynie eurowizyjną ciekawostką, tylko pełnoprawnym nazwiskiem w europejskim obiegu koncertowym.