Skład Dżemu to nie tylko lista nazwisk, ale też historia zmian, które ukształtowały brzmienie jednego z najważniejszych polskich zespołów blues-rockowych. W tym tekście pokazuję, kto gra dziś, jak formacja ewoluowała od 1973 roku i które postacie miały największy wpływ na jej charakter. Dorzucam też prosty sposób, by po brzmieniu rozpoznać, z której epoki pochodzi dane nagranie albo koncert.
Najważniejsze fakty o składzie Dżemu
- W 2026 roku Dżem tworzą: Beno Otręba, Adam Otręba, Jerzy Styczyński, Zbigniew Szczerbiński, Janusz Borzucki i Sebastian Riedel.
- Korzenie zespołu sięgają 1973 roku, kiedy muzycy grali jeszcze w luźnym, zmiennym składzie i bez stałej nazwy.
- Ryszard Riedel zdefiniował najbardziej kultową epokę Dżemu, a później ważne role odegrali Jacek Dewódzki, Maciej Balcar i Sebastian Riedel.
- Trzon instrumentalny zmieniał się wolniej niż wokaliści, dlatego Dżem zachował ciągłość mimo wielu trudnych momentów.
- Najłatwiej wejść w ten katalog przez klasyki z lat 80. i porównać je z nowszymi koncertami.

Kto tworzy Dżem w 2026 roku
Dziś Dżem działa jako sześcioosobowy skład, w którym dwa nazwiska Otrębów nadal stoją obok siebie, a resztę brzmienia domykają gitara, perkusja, klawisze i wokal. To ważne, bo ten zespół od lat opiera się na stabilnym rdzeniu instrumentalnym, a zmiana głosu nie rozbiła jego rozpoznawalnego charakteru.
| Muzyk | Rola | Znaczenie w zespole |
|---|---|---|
| Beno Otręba | gitara basowa | Jedna z osi rytmicznych i harmonicznych Dżemu |
| Adam Otręba | gitara | Współtwórca brzmienia od samego początku |
| Jerzy Styczyński | gitara | Najważniejszy partner gitarowy w późniejszej historii zespołu |
| Zbigniew Szczerbiński | perkusja | Stabilizuje puls koncertów i nagrań |
| Janusz Borzucki | instrumenty klawiszowe | Kontynuuje ważną linię klawiszową po Pawle Bergerze |
| Sebastian Riedel | śpiew | Nowy wokalista, który łączy rodzinne dziedzictwo z własnym sposobem frazowania |
W praktyce ten układ oznacza, że Dżem wciąż brzmi jak zespół z własnym podpisem, a nie jak projekt, który co kilka lat zaczyna od zera. Najmocniej słychać to w koncertach, gdzie gitarowy dialog Otrębów i Styczyńskiego zostaje zespawany z rytmem Szczerbińskiego i klawiszową przestrzenią Borzuckiego. Żeby zrozumieć, skąd wziął się taki model działania, trzeba cofnąć się do początków i zobaczyć, jak formacja budowała tożsamość krok po kroku.
Jak Dżem przeszedł od luźnego jamu do własnej marki
W oficjalnej historii zespołu korzenie Dżemu sięgają 1973 roku, kiedy Adam i Beno Otrębowie, Paweł Berger oraz Aleksander Wojtasiak grali razem bardziej z potrzeby wspólnego muzykowania niż z ambicji tworzenia legendy. Na początku nie było nawet stałej nazwy, a „Jam” pojawił się dopiero później, jako praktyczne rozwiązanie związane z jammowaniem. To bardzo dobrze pokazuje, że na starcie nie było tu zaplanowanego produktu, tylko muzycy, którzy po prostu chcieli grać.
Przez pierwsze lata skład tasował się dość często, szczególnie w sekcji rytmicznej i basowej. Dopiero wejście Ryszarda Riedla oraz późniejsze dołączenie Jerzego Styczyńskiego zaczęły układać to w zespół z wyraźnym charakterem. W 1980 roku Dżem pokazał się szerzej w Jarocinie, a rok później ustabilizował skład, który pozwolił już nagrywać i regularnie koncertować. Wtedy zaczęły się utwory, bez których trudno dziś mówić o polskim blues-rocku: „Paw” i „Whisky”.
To właśnie ten moment uważam za prawdziwy start Dżemu w takim sensie, w jakim pamiętają go słuchacze. Od „Whisky” i późniejszej „Cegły” z 1985 roku zespół przestał być tylko ciekawą nazwą z klubów i festiwali, a stał się marką z własnym repertuarem i własnym językiem. A skoro tak, naturalnie pojawia się pytanie, kto tę markę najbardziej definiował po stronie wokalu.
Wokaliści, którzy ustawiali charakter kolejnych lat
W Dżemie głos nigdy nie był tylko dodatkiem. To właśnie wokal wyznaczał, czy zespół brzmi bardziej bluesowo, bardziej hardrockowo, czy bardziej balladowo. Dlatego zmiany frontmana były dla fanów tak mocne emocjonalnie: nawet jeśli instrumentaliści grali dalej podobnie, cały ciężar odbioru przesuwał się wraz z głosem.
| Wokalista | Okres | Co wniósł do Dżemu |
|---|---|---|
| Ryszard Riedel | lata 70. do 1994 | Najbardziej rozpoznawalna era, chropowaty blues i repertuar, który urósł do rangi kultu |
| Jacek Dewódzki | od 1995 do początku XXI wieku | Wyraźniejsze przesunięcie w stronę ostrzejszego, bardziej rockowego grania |
| Maciej Balcar | początek XXI wieku do 2024 | Bardziej melodyjna, radiowa i balladowa odsłona zespołu |
| Sebastian Riedel | od 2024 | Powrót rodzinnej ciągłości, ale bez kopiowania ojca jeden do jednego |
Ryszard Riedel pozostaje głosem, który najsilniej skleił emocjonalny obraz Dżemu z nazwą zespołu. Jacek Dewódzki przejął bardzo trudne zadanie po śmierci Riedla i przesunął zespół w bardziej rockowy obszar, co było naturalnym ruchem w tamtym momencie. Maciej Balcar z kolei wyprowadził Dżem w stronę bardziej melodyjnych, czasem wręcz radiowych rozwiązań, dzięki czemu część starszego repertuaru zyskała nowy oddech.
Sebastian Riedel wszedł do zespołu w 2024 roku i miał swój pierwszy głośny koncert z Dżemem w katowickim Spodku. W mojej ocenie to nie jest prosta próba odtworzenia dawnej historii, tylko świadome domknięcie pewnej rodzinnej i emocjonalnej pętli. Taki ruch bywa ryzykowny, bo łatwo popaść w imitację, ale tutaj ważniejsze wydaje się zachowanie tożsamości niż granie na sentymencie. A to prowadzi do ludzi, którzy przez dekady trzymali zespół od środka, niezależnie od zmian na froncie.
Muzycy, którzy trzymali rdzeń zespołu
Najciekawsze w Dżemie jest to, że mimo dramatów i roszad skład nie rozsypał się stylistycznie. Trzon instrumentalny budowali przede wszystkim Adam Otręba, Beno Otręba, Jerzy Styczyński, Zbigniew Szczerbiński oraz klawiszowcy Paweł Berger i później Janusz Borzucki. Dzięki temu nawet przy zmianie wokalisty zespół nadal miał ten sam kręgosłup, a nie tylko tę samą nazwę.
- Adam Otręba - współtworzy brzmienie od początku i odpowiada za jedną z najbardziej rozpoznawalnych gitarowych osi Dżemu.
- Beno Otręba - trzyma basową podstawę i często scala groove utworów, zwłaszcza na żywo.
- Jerzy Styczyński - stał się gitarową kontrą, bez której koncertowy Dżem byłby wyraźnie uboższy.
- Zbigniew Szczerbiński - nadaje utworom stabilny puls i porządkuje dynamikę setów.
- Paweł Berger - jeden z filarów wczesnej tożsamości zespołu; jego śmierć w 2005 roku była jednym z najtrudniejszych momentów w historii Dżemu.
- Janusz Borzucki - przejął klawisze po Bergerze i pomógł utrzymać pełnię brzmienia w kolejnych latach.
Wiele osób skupia się na wokaliście, ale w Dżemie klawisze są równie ważne, bo budują przestrzeń, której nie słychać od razu przy pobieżnym odsłuchu. To właśnie one sprawiają, że ballady nie są płaskie, a dłuższe koncertowe wersje mają oddech. Kiedy już rozumie się ten rdzeń, łatwiej odczytać, z jakiego okresu pochodzi konkretny numer lub koncert.
Jak rozpoznawać okres Dżemu po brzmieniu
Najprostsza metoda to porównanie kilku nagrań z różnych lat, zamiast oceniania zespołu na podstawie jednego hitu. Wtedy od razu słychać, że skład wpływa nie tylko na barwę głosu, ale też na długość improwizacji, ciężar riffów i sposób prowadzenia refrenu. To praktyczne, bo Dżem nie zmieniał się „na papierze” równie mocno, jak w rzeczywistym brzmieniu.
| Co słychać | Z czym zwykle to łączyć | Co zyskuje słuchacz |
|---|---|---|
| Surowy blues, chropowaty głos, dużo emocji „z rdzenia” | epoka Ryszarda Riedla | Kontakt z najbardziej kultową wersją zespołu |
| Cięższe riffy i bardziej rockowa szorstkość | okres Jacka Dewódzkiego | Lepsze zrozumienie, jak Dżem radził sobie po największym pęknięciu w historii |
| Melodyjność, wyraźniejsze refreny, większa radiowość | czas Macieja Balcara | Obraz zespołu, który potrafił odświeżyć repertuar bez zrywania z przeszłością |
| Klasyka plus nowa interpretacja sceniczna | najnowsze koncerty z Sebastianem Riedlem | Wgląd w to, jak Dżem przenosi własne dziedzictwo do obecnych występów |
To nie jest ranking lepsze-gorsze. Każdy okres ma swoją funkcję: jedne nagrania są bardziej surowe, inne bardziej liryczne, jeszcze inne pokazują świadomą rozmowę zespołu z własną legendą. I właśnie dlatego po Dżem warto sięgać chronologicznie, a nie tylko po playlistę z największymi przebojami.
Dlaczego ten skład wciąż działa także dla osób, które dopiero zaczynają słuchać Dżemu
Jeśli miałbym dać jedną praktyczną radę, powiedziałbym tak: nie oceniaj Dżemu po jednym utworze i jednym wokaliście. Ten zespół najlepiej słucha się warstwowo - od „Whisky” i „Cegły”, przez materiał z Jacekiem Dewódzkim i Maciejem Balcarem, aż po nowsze koncerty z Sebastianem Riedlem. Dopiero wtedy widać, że najważniejsza jest nie sama obsada, tylko sposób, w jaki muzycy niosą wspólne dziedzictwo.
W 2026 roku Dżem pozostaje formacją, która łączy ciągłość z odświeżeniem. Dla fanów to wygodne, bo łatwo wejść w katalog od dowolnej epoki; dla nowych słuchaczy to dobry przykład tego, jak klasyczny zespół może zmieniać głos, ale nie gubić własnej tożsamości. Jeśli chcesz naprawdę zrozumieć Dżem, zacznij od porównania kilku koncertów i sprawdź, jak bardzo jeden skład potrafi opowiadać tę samą historię na różne sposoby.