Hip-hop stał się nową muzyką popularną – taka teza jest wysuwana coraz częściej przez uznanych krytyków muzycznych w Polsce. Bardzo trudno jest z nią polemizować, ponieważ liczby mówią po prostu same za siebie – rap w dosłownie każdym tygodniu absolutnie dominuje na Ogólnopolskiej Liście Sprzedaży, a raperów bez jakiegokolwiek problemu stać jest na zdobycie złotej lub platynowej płyty, nawet jeśli w ogólnym rozrachunku plasują się mniej więcej na średnim poziomie popularności względem topowych gwiazd. O rozwoju polskiego hip-hopu świadczy również to, jak wiele potężnych podmiotów zaczyna zwracać na niego uwagę: swoich raperów zbiera Sony, zbiera Universal, a Def Jam Recordings, legendarna amerykańska wytwórnia, po latach zdecydowała się otworzyć swój polski oddział. Bardzo wymowne są również mariaże artystek popowych z rapem: stricte rapowy krążek wydała w ostatnim czasie Margaret, mnóstwo artystek świetnie rymowało w ramach akcji hot16challenge2, a reprezentująca bardziej alternatywny zakątek popu Brodka nie ukrywa, że zamierza silnie zainspirować się hip-hopem na kolejnej płycie. Nie jest jednak tak, że hip-hop stał się muzycznym odpowiednikiem króla Midasa, który nagradza złotymi płytami każdego zainteresowanego – na polskiej scenie muzycznej działa wiele ciekawych, hip-hopowych zespołów alternatywnych, które swoim brakiem szerokiej popularności się wręcz chlubią i konsekwentnie robią swoje na kompletnym uboczu.

Poezja bydgoska

Bisz jest jednym z najbardziej oryginalnych raperów na polskiej scenie hip-hopowej, ponieważ łączy w sobie wierność prawidłom gatunku muzyki, który uprawia, wierność determinującą absolutnie zniewalającą pewność siebie i bystrość w obyciu ze słowem, a także zacięcie poetyckie i pewien romantyzm, który każe mu niestrudzenie iść pod prąd panujących trendów. Punktem przełomowym był dla niego oczywiście „Wilk chodnikowy”, po którym bydgoski raper poczuł, że może sobie pozwolić na wolność artystyczną, której efektem były filozoficzne „Labirynt Babel” i „Symetria”, nagrane w duecie z jego składem B.O.K, a także „Ukryte w śniegu”, czyli oldschoolowy, poetycki krążek, nagrany z producentem Elhuaną. Zdecydowanie najciekawszym etapem w jego karierze była jednak współpraca z producentem o pseudonimie Radex, czyli Radkiem Łukasiewiczem z zespołu alternatywnego Pustki. Zaowocowała ona albumami „Wilczy humor” i „Duch oporu”, które charakteryzowały się tak intensywnym romansem z alternatywą, że część słuchaczy hip-hopowych nie była w stanie się z nimi osłuchać i ostatecznie te dwa epizody pozostają jednymi z najmniej popularnych w karierze Bisza.

Synowie, syny

Piernikowski i 1988 to duet, którego muzykę najłatwiej jest określić mianem silnie polaryzującej. Rozhisteryzowane, szalone flow rapera idealnie kleiło się na albumach duetu z wyśmienitymi, atmosferycznymi produkcjami 1988, a cały ten tajemniczy nurt artystyczny, który ta dwójka zdołała wykreować., zatrząsł swego czasu Polską i wprowadził do mowy potocznej co najmniej kilka barwnych sformułowań. Obecnie Syny są już niestety przeszłością, ponieważ Piernikowski i 1988 zdecydowali się na rozwijanie swoich karier solowych – ten pierwszy wydał w 2020 roku album długogrający, a 1988, po znakomicie przyjętej EP nagranej z Włodim, przymierza się obecnie do wydania swojej płyty producenckiej, na której roić będzie się od gości ze sceny hip-hopowej, alternatywnej i popowej.

Bard szczeciński

Łona jest jednym z weteranów polskiej sceny hip-hopowej, który cieszy się powszechnym szacunkiem wśród artystów i słuchaczy i cieszy się opinią jednego z najlepszych polskich tekściarzy, choć sam ma do swoich tekstów wyjątkowo krytyczny stosunek. Słynie również ze współpracy z Webberem, czyli producentem muzycznym, w duecie z którym wypuszcza co kilka lat kolejne albumy, które charakteryzują się bardzo organicznym brzmieniem i barwną liryką, która w krzywym zwierciadle ukazuje różne przywary szarej, polskiej codzienności. Łona i Webber mają na ten moment pięć materiałów długogrających i dwie EP w dyskografii i choć ich przygoda z muzyką jest tylko pobocznym zainteresowaniem, nic nie wskazuje na to, by mieli zaprzestać dalszego raczenia nas swoją muzyką.

1 Comment

Leave a Comment